cz. 1 - Bogdan Prejs

Idź do spisu treści

Menu główne:

publicystyka > literatura > Genowefa Jakubowska-Fijałkowska
 
 

Genowefa Jakubowska-Fijałkowska została stypendystką ministra kultury i dziedzictwa narodowego
Szymborska się myliła

„Wojaczek w spódnicy” - takie określenie przylgnęło do niej już sporo lat temu. Nie lubi go. - Przecież ja zawsze chodzę w spodniach - mówi z przekąsem.

Mieszkająca w Mikołowie Genowefa Jakubowska-Fijałkowska jest autorką trzech tomów wierszy. Obecnie pracuje nad kolejnym. Niedawno została stypendystką ministra kultury i dziedzictwa narodowego. Kazimierz M. Ujazdowski potwierdził to pismem, jakie otrzymała na początku grudnia.

Krzywe, ale własne
Wiersze zaczęła pisać jako kilkunastoletnia dziewczyna. Mówi, że wzięło się to z buntu, niezgody na świat, pretensji do życia.
- Zaczęłam je wysyłać do różnych redakcji - opowiada. - Pamiętam, jak ktoś mi odpisał, że albo zostanę poetką, albo człowiekiem z kacem życiowym. Sprawdziło się jedno i drugie - uśmiecha się.
I chociaż na debiut musiała czekać długo, bo do 26 roku życia, to był on na miarę ...Wojaczka, czyli jednego z najgłośniejszych w powojennej historii polskiej literatury. Jedenaście jej utworów ukazało się w 1972 roku na łamach prestiżowego miesięcznika Odra. Rekomendował je do druku, podobnie jak w przypadku właśnie Wojaczka, sam mistrz pióra Tymoteusz Karpowicz.
- Napisał o nich, że są krzywe, ale własne - do teraz pamięta te słowa.
Porównania z Wojaczkiem aż się proszą, i to nie bynajmniej z racji tego samego miejsca urodzenia, czyli Mikołowa.
- Ja o nim usłyszałam dopiero po jego śmierci! - podkreśla. - Poza tym on miał całkowicie inną metaforykę - stwierdza.
Chodzi raczej o charakter tych wierszy, ich nastrój, tematykę. Sama przyznaje, że można doszukiwać się podobieństw wyrażających się w podobnej wrażliwości w pojmowaniu świata.
- Ja to nazywam „klimatem nałogu” - mówi.

Wybrała życie
Doskonale wie, co mówi.
- Wzrastałam w środowisku, w którym picie było czymś normalnym - już od dawna potrafi opowiadać o tym bez skrępowania. - Każda okazja była dobra - kupno telewizora, malowanie mieszkania albo brak okazji.
To wciągało powoli, ale skutecznie. W końcu, jak sama stwierdza, nikt nie staje się alkoholikiem z dnia na dzień.
- Na początku piłam i pisałam. To nie było jeszcze nic destrukcyjnego - opowiada.
Za debiutem poszły kolejne druki. Opromieniona sławą debiutantki „od Karpowicza”, w kolejnych latach zdołała jeszcze zamieścić w paru pismach wiersze, a nawet opowiadania. Dobra passa skończył się na początku lat 80.
- Nie byłam już w stanie pisać - przyznaje.
Alkohol stał się ważniejszy. Nie wyrugował z jej życia poezji, ale zniszczył chęć i umiejętność jej przelewania na papier. Trwało to dziesięć długich lat. Permanentny stan upojenia, raz mniejszego, raz większego, zakończyło wywiezienie w stanie delirki na oddział zamknięty.
- Inaczej bym pewnie już nie żyła - nie ma wątpliwości.
Od tego czasu miała jedną „wpadkę”, w 1991 roku. Była już po terapii.
- Poszłam w długą na dwa tygodnie. Trafiłam na detoks - wspomina. - Tam wytrzeźwiałam i powiedziałam sobie: „Albo żyjesz, albo pijesz”.
Jeszcze w zakładzie napisała pierwszy po latach wiersz.
Dokonała wyboru.

Ciągłe nienasycenie
- Wróciłam do życia, czyli ...do poezji - mówi. - Szymborska napisała, że nic dwa razy się nie zdarza. A jednak się zdarza, choć może inaczej.
W 1994 roku opublikowała pierwszy tomik. „Dożywocie” było zbiorem wierszy wyrażających ją dosłownie, w pełni, oddających jej duszę. Trzy lata późniejszy „Pan Bóg wyjechał na Florydę” tylko potwierdzał jej sposób oglądu świata. Przed trzema laty ukazało się „Pochylenie”. Teraz pracuje nad czwartym tomikiem.
- Być poetą to znaczy odbierać świat z czułością, z miłością, pragnieniem życia, z poczuciem ciągłego nienasycenia i pisanie o tym, zatrzymywanie tego wszystkiego - wyjaśnia.
Dzięki poezji nie ma poczucia straconego przez uzależnienie czasu.
- Nie chciałabym, żeby się wrócił - zapewnia. - Dlaczego? Bo wtedy nie byłabym tym, kim jestem.
Obecnie może pochwalić się publikacjami w najważniejszych pismach. Drukowała w Odrze, Akcencie, Toposie, Arkadii, Śląsku, Twórczości, Kwartalniku Artystycznym i innych. Bardzo ceni sobie czterokrotne już zamieszczenie jej wierszy przez Zeszyty Literackie.
- To sprawka Adama Zagajewskiego - stwierdza z uśmiechem. - A poza tym Barbara Toruńczyk chyba lubi moją poezję.
Jakubowska-Fijałkowska doskonale wie, że druk w tym piśmie jest bardzo nobilitujący. A dlaczego nadal pisze wiersze?
- Bo, tak jak kiedyś jako nastolatka, wciąż się nie zgadzam ze światem. Ogólnie biorąc, on jest piękny, ale za dużo na nim cierpienia, zła, zbyt wczesnej śmierci - mówi i dodaje - Poezja nie zmieni świata, ale łagodzi ból istnienia. Ja twórczość pojmuję w sensie terapeutycznym.
Sama również terapią się zajmuje. Jako że od kilkunastu lat nie tknęła alkoholu, pomaga innym w wyzwoleniu się z nałogu lub w radzeniu sobie ze współmałżonkiem, który nie potrafi z niego wyjść. Jest, jak sam to określa, urzędnikiem miejskim, czyli inspektorem ds. przeciwdziałania uzależnieniom.
- Dzięki swoim doświadczeniom jestem bardziej wiarygodna dla osób przychodzących do mnie po pomoc - mówi. - Ludzie wiedzą, że ja doskonale rozumiem ich problemy.

Całe życie
- Poezja nie może być oderwana od życia - co do tego nie ma wątpliwości. - To pewien stan, który tylko ujmuje się w słowa.
I od razu dodaje:
- Ja nie piszę wierszy. One same do mnie przychodzą i to od razu w całości, nie muszę ich poprawiać ani pracować nad nimi.
Zaskakują w różnych momentach:
- Zdarza mi się iść ulicą i powtarzać głośno wiersz, który się nagle pojawił - wyjaśnia.
Chciałaby, żeby te wiersze trafiały do ludzi:
- Według niektórych one są dołujące. Ale ja uważam, że mówią o prawdziwym życiu.
I liczy na to, że dzięki nim ludzie stają się bardziej wrażliwi.
- Dla mnie najważniejszym pytaniem jest to, kim byłabym, gdybym nie pisała wierszy - zastanawia się.
I sama stwierdza, że pewnie kimś zupełnie innym. Dlatego niczego ze swego życia nie żałuje. Bo nie wyobraża sobie, że mogłoby zabraknąć w nim poezji.

(Dziennik Zachodni w Mikołowie, 1/2006)

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego